poniedziałek, 14 października 2013

Vintage brooch revamped/Odświeżanie starej broszki

Poniedziałkowy poranek przed wyjściem na uczelnię spędziłam na przywracaniu dawnej świetności mojemu nowemu-staremu zakupowi - platerowanej broszce z lat 30. Broszkę udało mi się kupić na Allegro za śmieszne pieniądze, a moją uwagę przykuła przede wszystkim ze względu na monogram "HK", jakim jest ozdobiona - takie były bowiem inicjały mojego Dziadka, a po ślubie z nim - także mojej Babci.

The Monday morning before leaving for the university I spent on revamping my new-old pretty - the silver plated 30s brooch. I bought it really cheap on the bidding service. The brooch charmed me so much because of the monogram "HK" on it - cause my Grandpa's and, after a marriage, also my Grandma's initials was HK.



Jak łatwo zgadnąć, broszka nie przyszła do mnie taka śliczna, jak na powyższym zdjęciu (bo jest śliczna, prawda? :) ). Jak to zwykle bywa ze starymi platerami, pokryta była grubą warstwą patyny i miała liczne sczernienia - więc oczywiste było, że przed noszeniem będę musiała trochę nad nią popracować. Na zdjęciu poniżej widać, jak wyglądała tuż po zakupie.

As you can guess, the brooch didn't came to me as pretty as it looks one the photo above (cuz it is pretty, isn't it? :) ). As a lot of old silver plated things, it was covered with patina and has some black stains - so it was obvious that I need to put some work into it before wearing. On the photo below you can see how did it look right after buying.


Zdjęcie pochodzi ze strony aukcji i jest własnością sprzedawcy.
The photo comes from the bidding service and belongs to the seller.

Najpierw była kąpiel w wodzie z solą. Jest to świetna metoda czyszczenia sreber i platerów, bo nie wymaga dużo pracy, a poza tym jest bardzo bezpieczna dla czyszczonych przedmiotów - nie powoduje zarysowań ani żadnych innych uszkodzeń srebra.
Aby przygotować naszym srebrnym starociom taką kąpiel, potrzebujemy szklanej miseczki (ewentualnie plastikowej - ale nie może być metalowa!) pasującej wielkością do czyszczonej rzeczy, folii aluminiowej, no i oczywiście - wody i soli. Folią aluminiową wykładamy dno miseczki, którą wypełniamy gorącą wodą z solą (proporcje to około 3 łyżeczek soli na 0,5 litra wody), zanurzamy przedmiot - i już. Czas takiej kąpieli zależy od stopnia zabrudzenia przedmiotu - w moim przypadku było to około 20 minut. Po wyjęciu z wody przedmiot myjemy wodą z mydłem, żeby spłukać z niego resztki soli.

The first thing was soaking the brooch in a salted water. It's really a great method of cleaning your silver and silver plated goods, because it doesn't demand a lot of work and its very safe - it didn't cause any scratches or other damage to a silver.
If you want to bath your silver oldies this way, you will need a glass bowl (or a plastic one - but metal ones are forbidden!) that fits your silver thing, a piece of tinfoil, and - of course - some water and salt. First, you should put a piece of tinfoil on the bottom of your bowl, then pour hot water with salt (proportions are 3 teaspoons of salt for 0,5 liter of water), put a thing you want to clean into this and - that's all. The time you need to keep your thing in the water depends on how dirty it is - for example, my brooch needed about 20 minutes. After taking your item out of water, wash it with warm water and soap to get rid of salt.


Po solnej kąpieli :)
After the salt SPA :)

Po solnej kąpieli na powierzchni broszki pozostały jeszcze niewielki plamki, które usunęłam pastą do zębów. Czyszczenie pastą to sposób bardzo popularny i skuteczny, ale też ryzykowny - pasta może porysować srebro, dlatego nigdy nie używam jej do czyszczenia cenniejszych przedmiotów. Trzeba pamiętać, że używana do czyszczenia srebra pasta nie może zawierać fluoru ani mikrogranulek - inaczej zniszczy nam powierzchnię.

After the "salt SPA" on the surface of my brooch left some small stains which I removed with a toothpaste. Using a toothpaste is a very popular and effective way of cleaning silvers, but it's also a bit risky - a toothpaste can cause scratches, so I never use it to clean more valuable items. If you want to use a toothpaste, you should choose one without fluorine nor microgranules.



Myślę, że mogę być zadowolona z efektu, jaki udało mi się uzyskać :)

And I think I can be happy with the result I get :)



czwartek, 10 października 2013

Long time ago in Poland - Morysin/Dawno temu w Polsce - Morysin

W tym odcinku "Dawno temu w Polsce" cofniemy się w czasie trochę bardziej, niż zazwyczaj, bo aż do początków wieku XIX, kiedy to zaczął powstawać park romantyczny w Morysinie (wówczas) pod Warszawą.
Morysin jest nieco młodszym - i prawie kompletnie zapomnianym - bratem założenia parkowo-pałacowego w Wilanowie. W wiekach XVII i XVIII porastający tereny Morysina las pełnił funkcję przypałacowego zwierzyńca. 
W początkach wieku XIX Stanisław Kostka Potocki, będący wówczas właścicielem Wilanowa, stał się dziadkiem trójki wnucząt - Augusta, zwanego Guciem, Natalii oraz Maurycego, zwanego Morysiem. Dumny dziadek postanowił uczcić narodziny wnuków, nazywając na ich cześć nowozakładane przez siebie parki i ogrody w okolicach Wilanowa. I tak imię Natalii otrzymał Natolin, dawniej zwany Bażantarnią, na cześć Gucia powstał Gucin, a imieniem Morysia nazwano Morysin.

In today's part of "Long time ago in Poland" we are going to move back in time a bit farther than usual - to the beginnings of the 19th century, when the creation of romantic park Morysin near Warsaw (now it's a part of Warsaw) begun. 

Morysin is a younger - and almost completely forgotten - brother of the Wilanów Palace, the former residence of Polish king John III Sobieski. In the 17th and 18th century Morysin's forests were used for hunting. 
In the beginning of the 19th century Stanisław Kostka Potocki - who was the owner of the Wilnanów Palace and its gardens in this time - became a grandfather of three grandchildren - August, called Gucio, Natalia and Maurycy, called Moryś. A proud grandfather wanted to honour his grandchildren in a special way, so he decided to name parks and garden, which he was creating around Wilanów, after them. After Natalia was named Natolin park and palace, formerly called Pheasantry, Gucio's name was given to Gucin and Morysin park was called after Moryś.


Morysin by Wincenty Kasprzycki, 1833

Pierwszą budowlą, jaka powstała w Morysinie, był zbudowany w 1811 roku pałacyk myśliwski (widoczny na obrazie powyżej) wzorowany na świątyni Westy w Tivoli. Pałacyk miał formę piętrowej rotundy z prostokątną parterową przybudówką. Na parterze rotundy mieściła się jadalnia (według ówczesnych standardów podobno obszerna - a ja nie mogę sobie wyobrazić, jak na tak małej przestrzeni udawało się zmieścić wszystkie stoły, gości i obsługę :P), na piętrze salonik, przybudówka zaś mieściła garderoby i inne pomieszczenia użytkowe. Dziś po przybudówce prawie nie ma już śladu, rotunda zaś jest zrujnowana (być może coś jest nie tak z moim gustem, ale taka podoba mi się o wiele bardziej).

The first building in Morysin was the hunting lodge (which you can see on the painting above), build in 1811 and inspired by the Vesta's temple in Tivoli. The hunting lodge consisted of two-storey rotunda with a squarish penthouse. On the first floor of rotunda was placed a dining room (which was considered as "big" - but I can't imagine how it was possible to fit all those tables, guests and servants in such a small space :P) and on the second floor - the sitting-room. The penthouse held wardrobes and utility rooms. Today, there are only a few bricks left from the penthouse, and the rotunda is ruined (and maybe it's strange, but I like it much more this way).


Rotunda pałacyku dziś
The rotunda of the hunting lodge today

W roku 1825 w pobliżu pałacyku powstało tzw. oraculum - figura pogańskiego bóstwa z dwiema kolumnami po bokach, całość umieszczona na cokole w kształcie dwunastokąta. Oraculum pełniło nie tylko funkcję dekoracyjną, miało też znaczenie magiczno-mistyczne - żeby nie wydłużać nadmiernie posta, zainteresowanych symboliką oraculum odsyłam do artykułu "Symbolika i magia Oraculum w Wilanowie". Tak jak i reszta morysińskich budowli, oraculum zostało zniszczone w czasie II Wojny Światowej. Jego pozostałości - strzaskane kolumny i figurę - w 2006 przeniesiono do ogrodów Pałacu Wilanowskiego, gdzie czekają na renowację. W morysińskim lesie pozostały tylko fragmenty cokołów i prowadzących do oraculum schodków - które w czasie moich spacerów usiłuję odszukać :) Choć znam już Morysin dość dobrze, nie udało mi się jeszcze trafić na te pozostałości.

In 1825 near the hunting lodge was build so called oraculum - the statue of an ancient god surrounded by two columns, all placed on the dodecagon-shaped base.The oraculum had not only decorative purpose - it also has magical and mystical meaning. Because I don't want to make this post too long, if you are interested in the oraculum's symbolics, I recommend you reading the article "Symbolism and magic of the Oraculum in Wilanów" (the article is in Polish, but the summary is in English). Like other buildings in Morysin, the oraculum was destroyed during the World War 2. Its remains - broken columns and the figure - was in 2006 moved to the gardens of the Wilanów Palace and there they are waiting for the restoration. In the Morysin's forest left only the fragments of the columns' bases and some remains of the stairs leading to the oraculum - which I'm trying hard to find during my walks :) Although I know Morysin quite well yet, I still didn't find them.



Następną wzniesioną w Morysinie budowlą była zbudowana w 1846 neogotycka brama - dziś często mylnie zwana "zameczkiem". Jeśli obserwujecie mój profil na Instagramie, mieliście już okazję widzieć zdjęcia jej wież :) Brama umieszczona została na wprost wilanowskiego pałacu (w odległości mniej więcej 2 km od niego), jako domknięcie jego osi widokowej. W jednej ze "średniowiecznych" wieżyczek znajdowało się pomieszczenie dla stróża. Całość ozdabiały sztukaterie oraz herby Potockich i Lubomirskich.
Brama jest dziś najlepiej zachowaną budowlą założenia morysińskiego. Szpecą ją jednak założone (już ładnych kilka lat temu!) w celu renowacji rusztowania i broniące dostępu ogrodzenie z siatki.

The next building erected in Morysin was the neo-Gothic gate - incorrectly known as "a little castle" - build in 1846. If you follow me on Instagram, you have probably seen photos of its towers :) The gate was placed opposite to the Wilanów Palace (about 2 km from it) as the closure of its composition line. One of "medieval" towers hold the gatekeeper's room. The whole gate was decorated with moldings and coats of arms of families Potoccy and Lubomirscy.
Nowadays, the gate is the best preserved piece of Morysin's park. But it's blemished by scaffoldings placed (a few years ago!) for the purpose of renovation - which didn't start yet.

Brama w Morysinie - jeszcze bez rusztowań
The Morysin's gate - without the scaffoldings yet

W tym samym roku, co brama, na obrzeżach morysińskiego parku powstała drewniana gajówka. Udało jej się przetrwać wszystkie dziejowe burze - być może dzięki temu, że jest taka mała i niepozorna - i dziś możemy oglądać ją w niezmienionej, choć bardzo zaniedbanej formie.

In the year the gate was erected, on the peripheries of Morysin was also build the wooden forester's house. It survived the war without any big damage - maybe because it's quite small and humble. Now it looks a bit neglected - but still well.

Morysińska gajówka
The forester's house in Morysin

Ostatnią z zachowanych morysińskich budowli jest pochodzący z 1850 roku domek stróża - dziś zwany "basztą". Zbudowany został w stylu nawiązującym do włoskiego renesansu - czego dziś, wskutek wojennej i powojennej dewastacji, zupełnie nie widać.

The last of the Morysin's buildings which preserved until today is the janitor's house - today called "the bastille" - from 1850. It was build according to the Italian renaissance style - what today, because of the war and post-war era damage, is hardly visible.

Domek dozorcy w okresie przedwojennym
The janitor's house in pre-war era
Domek dozorcy dziś
The janitor's house today

II Wojna Światowa przyniosła kres świetności Morysina. Wojska niemieckie wycofując się z Warszawy dokonały dewastacji tamtejszych zabytków. Wcześniej zaś, w okresie okupacji, kiedy w Morysinie stacjonowali wyżsi ragną oficerowie niemieccy, wycięta została znaczna część starodrzewu. Dzieła zniszczenia dopełnił okres powojenny, kiedy to okoliczna ludność kradła cegłę z ruin, aby użyć jej do odbudowy własnych domów. 
Jednak choć tak zniszczony, dziś Morysin wciąż jest piękny. Piękny inaczej - piękny, ponieważ dziki i tajemniczy. Jest to jedno z moich ukochanych miejsc w Warszawie - i częsty cel wiosennych i jesiennych wędrówek :)

The World War 2 brings Morysin's greatness to an end. When the German army was leaving the Warsaw at the end of the war, Morysin's buildings became devastated. Earlier, during the occupation of Poland, when Morysin was the place where Nazi officers were stationing, almost all old trees were chopped down. The decay didn't end when the war ends - in the post-war era, local people used to steal brick form the ruins for rebuilding their own houses.
But, although so decrepit, Morysin is still so beautiful. It's the other kind of beauty - the beauty of wilderness and mystery. It's one of my beloved places in Warsaw - ant the target of my spring and autumnal wanders :)



Zdjęcia nr 1, 2, 4, 5, 6 pochodzą ze strony sztuka.net, zdjęcie 3 pochodzi z artykułu "Symbolika i magia Oraculum w Wilanowie", zdjęcie 7 pochodzi ze strony bikestats.eu. Wszystkie zdjęcia są własnością ich autorów i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych.
Photos number 1, 2, 4, 5, 6, come from the website sztuka.net, photo 3 comes from the article "Symbolism and magic of the Oraculum in Wilanów", photo 7 comes from the website bikestats.eu. All photos belongs to their authors and were used here only for informative and educational purposes.

wtorek, 8 października 2013

Very Inspiring Bloger Award

Tak, wiem, przerwa w blogowaniu była wręcz katastrofalnie długa... Pozainternetowa rzeczywistość wymagała ode mnie ostatnimi czasy dość dużo zaangażowania i na bloga - w natłoku zdarzeń - zabrakło miejsca. Kiedy życie trochę się uspokoiło, trudno było, po tak długim czasie, zebrać się ponownie do pisania. Jednak od czego jest blogosfera! :) Zupełnie niespodziewanie okazało się, że Jessica z bloga Chronically Vintage przyznała mi blogowe wyróżnienie - Very Inspiring Bloger Award. Niby drobiazg, jednak zmotywował mnie do ponownego podjęcia "pracy" nad blogiem - uświadomiłam sobie, że mimo mojej krótkiej obecności w blogosferze, są osoby, które chętnie tu zaglądały i były zainteresowane tym, co piszę. Nie ukrywam, dało mi to solidnego "motywacyjnego kopa" do powrotu i teraz już - mam nadzieję - będę się tu pojawiać bardziej regularnie :)

Yes, I know, I've had a terribly long blog break... A real life became very demanding during the last months and I just didn't have time and energy for blogging. When everything came back to normal again, I found that it's quite hard to go back to blogging after so long break. But the blogosphere is always helpful! :) Surprisingly, I saw that Jessica from Chronically Vintage nominated me to Very Inspiring Bloger Award. Maybe it's not a big deal, but it motivated me to taking care about my blog again. I realized that - athough I was blogging for a short time - there are people who like my blog and are interested in what I write here. Sincerly, it gave me a very big "motivational shot" to come back - and now I'll be there more or less regularly :)

***

Ideą wyróżnienia Very Inspiring Bloger Award jest podanie siedmiu faktów o sobie, oraz przyznanie wyróżnienia dziesięciu wybranym blogom, które uznajemy za inspirujące.

The Very Inspiring Bloger Award is about writing seven random facts about yourself and giving the award to ten fellow bloggers you find inspiring and interesting.

*7 faktów o mnie*
*7 random facts about me*

1. Od kilku tygodni pracuję w bibliotece - i uwielbiam swoją pracę! 
Few weeks ago, I started working in the library - and I love my job!

Wyobrażam sobie, że właśnie tak wyglądam w pracy :P
I like to think I look like this at work :P
2. Marzę o wyprowadzce z Warszawy, w której mieszkam, na wieś i prowadzeniu gospodarstwa agroturystycznego.
I dream about moving form Warsaw, where I live, to the countryside and involving myself into an agrotouristics.


3. Uwielbiam stare volkswageny garbusy i zamierzam kiedyś stać się posiadaczką jednego.
I love vintage Volkswagen Beetle and I wanna buy one for myself in future.


4. Kiedy byłam mała, chciałam zostać weterynarzem.
When I was a child, I wanted to be a vet.


5. Uczę się języka starocerkiewnosłowiańskiego (ale nie umiem czytać głagolicy :P)
I learn an old-church-slavonic language (but I can't read a glagolitic alphabet :P)


6. Jako nastolatka twierdziłam, że nigdy, przenigdy nie wyjdę z domu w spódnicy :P
As a teen, I thought I would never ever wear skirt in public :P


7. Prawie codziennie noszę perły - sztuczne, rzecz jasna!
I wear pearls (artificial ones, of course) almost everyday.



A wyróżnienie przyznaję następującym blogerom:
And here are the bloggers I nominate to the award:

1. Vintage Cat from Vintage Cat
2. Brahdelt from FriendSheep 
3. Bunny from Bunny's Victory
4. Joanna from Dividing Vintage Moments
5. Land Girl from LandGirl 1980
6. Pin Up Candy from Pin Up Candy
7. MSK & DW from Retro Passion
8. Brittany from Va Voom Vintage
9. Elfka from Elfie Szaty
10. Laurence from Lost In The 50s

Zdjęcia i obrazki pochodzą z serwisu Pinterest. Wszystkie zdjęcia są klikalne - kliknij, jeśli chcesz zobaczyć źródło.
All pictures and photos come from Pinterest. They are clickable - clik, if you want to see the source.

niedziela, 17 lutego 2013

International Cat Day/Międzynarodowy Dzień Kota

"C" as in Cat
17 lutego w Polsce i we Włoszech obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kota (Dzień Kota jest świętowany także w innych krajach, jednak w innych terminach - na przykład w USA jest to 29 października, a w Rosji - 1 marca). Ustanowiony został w celu zwrócenia uwagi na los bezdomnych kotów, a także podkreślenia roli, jaką koty pełnią w życiu człowieka.

On February 17th in Poland and in Italy the International Cat Day is celebrated (the Cat Day is celebrated also in another countries, but on different dates - for example, in US it's October 29th and in Russia it's March 1st). The International Cat Day was established in order to drawing people's attention to a hard and sad life of homeless cats and also to emphasise the role that cats play in our lives.

Jako totalna kociara, oczywiście nie mogłam przegapić tego święta :) A że podtytuł bloga to "Vintage, cats & cuteness", przygotowanie "kociej" notki było wręcz koniecznością :) Koty na starych zdjęciach, koty na starych grafikach, koty w dawnych reklamach - innymi słowy, dużo kotów vintage - to właśnie to, co znajdziecie w dzisiejszej notce! Plus mały "kocio-osobisty" bonus na końcu :)

As a crazy cat lady, I couldn't miss this celebration :) And because the headline of this blog is "Vintage, cats & cuteness", I feel quite obliged to write a cats-related post :) Vintage cats' photos, vintage cats' drawings, cats in vintage advertisements - that's what today's post is all about! Plus a little personal bonus at the end :)


iii

Cats - For PERSONAL use only
Pamiętajcie, nie ma grubych kotów - są tylko PUSZYSTE! :)
Remember, there's no such a thing like a fat cat - there are only FLUFFY ones! :)




Koty i słodycze - czy może być lepsze połączenie?
Cats and sweets - a perfect combination!







Reklamę z kotem pijącym absynt zna chyba większość z Was. Okazuje się, że koty mogą reklamować też i whisky. A podobno koty najbardziej lubią pić mleko... :)
I think the most of you know the advertisement with a cat drinking an absynthe. As you can see, cats can also advertise whiskey. And I was sure they drink milk only... :)




Piękna pani i piękny kot :)
A beautiful lady with a beautiful cat :)




Choć Święta już dawno za nami, tak słodkiego kotka nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu!
Athough the Christmas are over, such a sweet kitty couldn't be missed in this post!











Kitty - Valentine's Day Card




...oto jest pytanie! :)
...that's the question! :)



Zdjęcia i obrazki pochodzą z serwisów Flickr, Tumblr i Pinterest. Wszystkie zdjęcia są klikalne - kliknij, jeśli chcesz zobaczyć źródło.
All pictures and photos come from Flick, Tumblr and Pinterest. They are clickable - clik, if you want to see the source.

iii

I obiecany bonus na koniec, czyli zdjęcia moich futrzaków :)

And the promised bonus - that means pictures of my cats :)

Marian, mój starszy...
Marian, the older one...



...i Klusek, mój młodszy
...and Klusek (that means "the noodle"), the younger one



Pierwszy dzień życia Mariana (i jego braci), kwiecień 2005
Marian (and his brothers) in his first day of life, April 2005


iii

Szczęśliwego Dnia Kota! :)
Happy Cat Day! :)

czwartek, 14 lutego 2013

10 things worth the splurge

Joanna, autorka bloga Dividing Vintage Moments, zorganizowała u siebie konkurs, w którym jednym ze sposobów zwiększenia szans na wygraną jest zamieszczenie na swoim blogu listy "10 things worth the splurge", czyli "10 rzeczy, na które warto się wykosztować". Ponieważ jest to też świetny pomysł na notkę (jak widać, coś ostatnio cierpię na brak inspiracji - depresja zimowa, czy co?), zapraszam do przejrzenia moich typów :)

Joanna from the Dividing Vintage Moments blog organized the giveaway in which if you want to improve your chances for winning, you should write "10 things worth the splurge" list on your blog. Because it's also a great blog post idea (as you probably can see, I'm suffering from the lack of inspiration - may it be because of a winter blues?) - here you can see my list :)

1. Przede wszystkim - porządny zimowy płaszcz. Jest to jedna z najważniejszych inwestycji w naszej garderobie. Dobrze dobrany płaszcz, uszyty z porządnych materiałów, będzie służył nam przez lata. W dodatku, jeżeli mamy szczęście, możemy dostać płaszcz świetnej jakości za niską cenę. Swój (na zdjęciu poniżej) kupiłam w internetowym sklepie z odzieżą vintage Rags and silks. Wykonany jest ze 100% wełny, a kołnierz to naturalne futro. Świetnie grzeje, nawet przy dużym mrozie - a dzięki wysokiej jakości materiałom nawet po nim nie widać, że pochodzi z lat 60. :)

1. So the first thing is the good quality winter coat. It's one of the most important investments in our wardrobe. A good coat, made from high quality materials will stay with us for years. And, if you are lucky, you can buy a high quality coat for a low price (for example in bidding services, second-hand stores, etc.). My coat (on the picture below) was bought in the internet vintage store Rags and silks. It's made from 100% wool and the collar is from natural fur. It's very warm, even when it's freezing outside (oh, those Polish winters... :P) - and because of its hight quality, it even doesn't look like a  piece of clothing from 60s :)
Zdjęcie pochodzi ze strony sprzedawcy - zastąpię je własnym, kiedy tylko znajdę chwilę na zrobienie zdjęć :)
The picture comes from the shop's website - I will replace it with one made by me, when I'll find some time for taking photos :)

 2.  Cardigany z kaszmiru - zresztą, nie tylko cardigany! Choć kaszmirowe ubrania nie należą do najtańszych, są warte swojej ceny. Kaszmir jest materiałem bardzo ciepłym, choć cienkim, przez co jest idealny do noszenia zimą. W dodatku nie podrażnia i nie gryzie - i to nawet osób z alergią na wełnę, jak ja. A do tego sprawia, że nawet prosty strój wygląda szalenie elegancko.

2. Cashmere cardigans - and not only cardigans! Cashmere clothes are quite expensive, but they are totally worth their price. Cashmere is very warm, but also a very thin fabric and that's why it's perfect to wear at winter. And it doesn't irritate your skin - even if you're allergic to wool, like me. Moreover, the single piece of cashmere clothing will make even the simplest outfit look incredibly chic.

3. Pasy do pończoch to kolejny element garderoby, na który warto wydać więcej. Na Allegro można co prawda znaleźć pasy używane, ale porządnych pasów, nadających się do podtrzymywania nylonów, jest tam jak na lekarstwo. A jeśli już się trafią, nie zawsze odpowiadają nam wyglądem i rozmiarem oraz, co najważniejsze - jakością. Do swojego pasa do pończoch musimy mieć pełne zaufanie - a nie obawiać się, że przekręci się w trakcie noszenia, czy, co gorsza, odepną się żabki. Dlatego warto zainwestować w nowy pas dobrej jakości - szczególnie, jeśli to nasz pierwszy tego typu nabytek, kiepski pas może całkowicie zniechęcić do noszenia pończoch. 

3. Garter belts and girdles are another pieces of clothing worth splurge. Of course, we can find used ones on bidding services or second-hand shops - but used garter belts not always are in the best condition. A girl need to fully trust her garter belt - you can't be afraid that the belt would turn around your waist or, even worse, the clips would unlock and a stocking will slip down. That's why you should buy a new, high quality garter belt - especially if it's your first one, a poor quality garter belt can discourage you from wearing stockings at all.




Pas do pończoch z Greta Vintage Store (zdjęcie ze strony sklepu)
The garter belt from Greta Vintage Store (the picture comes from the shop's website)

4. A skoro już mówimy o pończochach, to kolejnym punktem na mojej liście są pończochy jedwabne. Bardzo drogie, bardzo niepraktyczne i... bardzo luksusowe :)  Tak naprawdę ciężko znaleźć praktyczny powód, dla których warto kupić jedwabne pończochy - ale czy kobieta zawsze musi być praktyczna? :) Nie jestem jeszcze szczęśliwą posiadaczką jedwabnych pończoch, ale - ponieważ uważam, że odrobina luksusu jest w życiu niezbędna - na pewno kiedyś sprawię sobie parę. A już na pewno bez jedwabnych pończoch nie pójdę do ślubu! :)

4. And as we are talking about stockings - the another number on my list are silk stockings. Very expensive, very unpractical and... very luxurious :) To be honest, it's hard to find any reasonable reason to buy silk stockings - but does a woman really have to always be reasonable? :) I don't own any a pair of silk stockings yet, but - because I think a little bit of luxury is necessary in my life - I'm sure I'll buy them one day. And I'm sure I won't get married without silk stockings on my legs! :)




Pończochy jedwabne Cervin Champs Elysse (zdjęcie ze strony sklepu nylony.pl)
Silk stockings Cervin Champs Elysse (the picture from the nylony.pl shop's website)

5. Mała czarna to niezbędny element w szafie każdej kobiety, nie tylko miłośniczki vintage. Powinna świetnie leżeć i służyć nam długo, dlatego warto wydać na nią trochę więcej. Moja ukochana mała czarna została kupiona przez moją Babcię w latach 60. w Modzie Polskiej, która stanowiła wówczas wyznacznik stylu i jakości. Kosztowała dużo, ale wydatek w pełni się opłacił - sukienka służy mi do dziś i nie widać po niej efektów upływającego czasu (dowód na poniższym zdjęciu :) ).

5. A little black dress is a must-have for every woman, not only for a vintage lover. It should be flattering and should be hight quality - you will wear it often! - and that's why it's worth a splurge. My beloved little black dress was bought by my Grandma in 60s in Moda Polska ("Polish Fashion"), which was one of the best clothes labels in Poland. It was pretty expensive, but it paid - I wear this dress quite often and it still looks like a new one (the proof on the picture below :) ).



Chciałam zamieścić zdjęcie samej sukienki, niestety, wszystkie wyszły mi okropnie - więc zamiast tego macie mnie w sukience :)
I wanted to show you a picture of the dress only but, unfortunately, all pictures I take look awful - so here you have me in the dress :)

6. Co prawda kapelusze można kupić w coraz większej ilości miejsc i po coraz atrakcyjniejszych cenach, ale myślę, że każda miłośniczka vintage powinna mieć przynajmniej jeden "specjalny", wystrzałowy kapelusz - czy to oryginał z ulubionej epoki, czy współczesny, wykonany na zamówienie przez modystkę.

6. Although hats are quite cheap and widely available, I think that every vintage lover should have at least one very special hat - whether it is a real vintage one, or a modern one made especially for you by a milliner. 


Zdjęcie pochodzi ze strony producenta, warszawskiej Pracowni kapeluszy M. Fila.
The picture is from the website of the producer, the M. Fila's Millinery in Warsaw.

7. Jeżeli myślisz nad zakupem gorsetu i chcesz nosić go nie tylko dla ozdoby, ale w celu modelowania sylwetki i trenowania talii - również warto zainwestować w model z "wyższej półki". Tanie gorsety, choć często śliczne, nie będą dobrze pełnić tej funkcji ze względu na zastosowanie niższej jakości materiałów.

7. If you are about buying a corset and you want it to be not only a decorative piece of clothing, but also a thing that will help you modeling your silhouette and training your waist - you should spend a bigger amount of money on it. Cheap corsets are often really pretty, but they can't model your silhouette properly, because they are made of lower quality materials.



Gorset redukujący talię (zdjęcie ze strony sklepu gorsety.pl).
The waist-size reducting corset (picture from the gorsety.pl shop's website).

8. Torby gobelinowe zawsze były dla mnie niezbędnym elementem stylu vintage. Owszem, są dość drogie. Ale są tak śliczne, że trzeba mieć przynajmniej jedną! :)

8. Tapestry bags was always a vintage must-have for me. Yes, they can be pretty expensive. But they are so pretty that you just must to have at least one! :)





9. Choć wspominałam już wcześniej o jedwabnych pończochach, jeszcze raz powrócę do tematu jedwabiu. Jedwabne ubrania i dodatki to kolejny punkt na liście "rzeczy, na które warto wydać więcej". Prawdziwy jedwab to materiał bardzo szlachetny i piękny. W wypadku odzieży nie wymaga wymyślnego kroju - nawet najprostsza koszulowa bluzka z jedwabiu wygląda niesamowicie szykowne. Również jedwabne szale czy apaszki potrafią świetnie "zrobić" kreację. Dodatkowo, jeśli dobrze o nie dbamy, jedwabne rzeczy mogą służyć nam bardzo długo.

9. I was speaking about silk stockings above, but I want to speak about silk one more time. Clothes and accessories made of silk are another "things worth splurge" for me. The real silk is very high quality and beautiful fabric. Even the simplest button-down shirt will look very classy and sophisticated if made of silk. Also silk shawls and scarfs can make a simple outfit look very elegant. In addition, if you take a proper care about your silk garments, they can stay with you for years.


Moja jedwabna apaszka. Wzornictwem przypomina lata 40., ale sądzę, że jest młodsza (lata 50. lub 60.?)
My silk scarf. It looks very 40s, but I think it's 50s of 60s.

10. Na koniec odejdziemy od tematu ubrań. Jako że nie samymi ciuchami miłośniczka vintage żyje, uważam, że warto inwestować też w elementy wyposażenia domu z naszych ulubionych epok - albo ich współczesne reprodukcje. Nie mówię, żeby wykosztowywać się od razu na przedwojenne szafy i łóżka - ale drobiazgi w stylu lampek, serwetek czy porcelany świetnie dodają wnętrzu klimatu. W dodatku, jeśli pochodzi się trochę po targach staroci, można dostać tego typu rzeczy całkiem tanio (choć niestety nie zawsze się to udaje...).

10. Because vintage is not only way of clothing, but the way of living, another things you can splurge on are vintage house accessories - or they modern reproductions. All those pretty little things like bedside lamps, tablemats or dishware can really change the look of your house. And, if you are lucky enough, you can find those things pretty cheap on flea markets :)



niedziela, 3 lutego 2013

Sunday Movie Night/Niedzielny wieczorek filmowy

Źródło/Source: Wikipedia

Niestety, moja nieobecność na blogu trochę się przedłużyła. Nie udało mi się wrócić do pisania w środę, jak planowałam, bo do "uroków" sesji doszły jeszcze drobne zawirowania zdrowotne. Ale już wszystko w porządku, a sesja (prawie) zaliczona, więc można wrócić do blogowania pełną parą! :)

I was absent on my blog a little more longer than I planned. I didn't came back at Wednesday, because in addition to studying, I also get some small health issues, so I didn't feel like blogging at all. But now everything is OK, my finals are (almost) done and I can be a full-time blogger again! :)

Choć dziś niedziela, a nie sobota, zapraszam na cotygodniową dawkę filmów :)
"Rewers" (reżyseria - Borys Laknosz) jest filmem współczesnym, powstał w roku 2009. Akcja rozgrywa się w dwóch perspektywach czasowych - we współczesnej Warszawie i w Warszawie czasów stalinowskich. Perspektywy te łączy osoba głównej bohaterki, która dziś, jako staruszka, wspomina wydarzenia lat 50.

Although it's Sunday, not Saturday today, I want to invite you for the another "Movie Night" :)
"Rewers" ("The reverse", directed by Borys Laknosz) is a contemporary movie, which was made in 2009. The action takes place in both, modern-day Warsaw and in the Warsaw of the Stalinist times. Those two time perspectives are connected by the main character who today, as an old women, retrospect the times of 50s.

Główna bohaterka "Rewersu", Sabina (Agata Buzek), to cicha i nieśmiała kobieta około trzydziestki. Pracuje w wydawnictwie, mieszka z matką (Krystyna Janda) i babką (Anna Polony) i, ku ich wielkiemu niezadowoleniu, wciąż nie ma męża, ani nawet narzeczonego. Obydwie seniorki uparcie starają się ją wyswatać, co - rzecz jasna - nie przynosi najlepszych efektów, staje się za to przyczyną zabawnych incydentów. Sabina - wciąż samotna, wciąż rozmarzona - stara się ignorować wysiłki rodziny i żyć swoim życiem - aż pewnego wieczora, w dość burzliwych okolicznościach, poznaje przystojnego Bronisława (Marcin Dorociński). Wydaje się, że lepiej trafić nie mogła - Bronisław jest nie tylko przystojny, ale też rycerski, odważny, inteligentny, a jednocześnie odrobinę "niegrzeczny" - na tyle, na ile dobrze wychowanej pannie może się to spodobać - i, co najważniejsze, wydaje się być poważnie zainteresowany Sabiną...

The main character of "The reverse", Sabina (Agata Buzek), is a shy and quiet woman in her thirties. She works in a publishing house, she lives with her mother (Krystyna Janda) and grandmother (Anna Polony) and - what really disappoints them - she has no husband or even a fiance. Older women are trying hard to marry her off, what - of course - brings no effects, but is the cause of some comical situations. Sabina - still single, still daydreaming - is trying to ignore the family's efforts and live her own life - until one evening she meets handsome Bronisław (Marcin Dorociński). Bronisław is not only handsome - he's also chivalrous, brave, intelligent, a little be "naughty" - as naughty, as a well-behaved woman can accept - and, what's the most important thing, it seems he really likes Sabina...


Sabina w kinie (uwielbiam ten jej beret! :) )
Sabina in the cinema (I adore the beret! :) )
Źródło/Source: Filmweb

Póki co, film wydaje się być typowym, dość banalnym romansem - ot, skromny i cichy Kopciuszek poznaje w końcu swojego Księcia... Jednak kiedy Bronisław postanawia się oświadczyć, sytuacja diametralnie się zmienia. Tuż po zaręczynach ("przypieczętowanych" odebraniem Sabinie dziewictwa, aby uniemożliwić jej odmowę) okazuje się, że narzeczony jest współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Usiłuje zwerbować Sabinę do współpracy - ma ona donosić na swojego szefa. Po odmowie stara się ją przekonać tłumacząc, że jako przyszła żona, powinna pomagać mu w pracy - tego wymaga miłość i lojalność wobec męża. Kiedy jednak te argumenty nie skutkują, Bronisław decyduje się na szantaż. Okazuje się, że zna tajemnicę, którą rodzina Sabiny ukrywa przed tajnymi służbami - jeśli Sabina nie zgodzi się współpracę, natychmiast zostanie złożony donos do odpowiednich organów. Oczywiście, Sabina nie może na to pozwolić - nie potrafi jednak zgodzić się na rolę donosicielki. Postanawia więc rozwiązać sprawę w inny sposób...

So far, the film seems to be a typical, banal romance - we have a quiet and humble Cinderella, who finally meets her Prince Charming... But when Bronisław decides to propose, the whole situation radically changes. Right after the proposal (and taking Sabina's virginity to give her no chance to say "no") Bronisław reveals he is a member of the secret police and he wants Sabina to cooperate by spying on her boss. After her refuse, he tries to persuade her that - as his wife-to-be - she's obliged to help him in everything in any possible way. When this argument doesn't help, Bronisław decides to blackmail Sabina. He tells her that he knows the secret she and her family hides from the secret police and if Sabina won't agree to spy, he will report her. Of course, Sabina can't let him do that - but she also doesn't want to become a nark. So she decides to resolve this problem in another way...


Sabina & Bronisław
Źródło/Source: Filmweb

"Rewers" jest moim zdaniem jednym z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Zresztą, nie tylko moim - o czym świadczą zdobyte przez ten film liczne nagrody. Zachwyca w tym filmie wszystko od gry aktorskiej Dorocińskiego, który genialnie wcielił się w typowego "zimnego drania", przez szczegółowo i zgodnie z modą epoki zaprojektowane kostiumy i wnętrza, po realistycznie (choć nieco w krzywym zwierciadle) oddany klimat Polski tamtych lat. Druga połowa filmu cały czas trzyma w napięciu i zaskakuje widza raz po raz. Dodajmy do tego świetne czarno-białe zdjęcia i umiejętnie wpleciony wątek współczesny - i mamy film, który po prostu nie może się nie podobać! :)

In my opinion, "The reverse" is one of the best Polish movies of last few years. And it's not only mine opinion - the movie was prized with a lot of Polish and one international award. In "The reverse" everything is just amazing - from the acting of Dorociński, who is great as a "hard-hearted rouge", through the very detailed and accordant to the spirit of early 50s costumes and interiors, to the realistic (but shown in a bit grotesque way) portrayal of the Stalinist Poland. Plus the really pretty black and with filming and the modern thread ably mixed with a general plot - and we have a movie you just MUST love! :)
I don't know if "The reverse" was edited in English-language version, but the English subtitles can be found here.


Babcia i matka Sabiny
Sabina's grandma and mother
Źródło/Source: Filmweb

Plakat francuskiej wersji "Rewersu"
The poster of the French edition of "The reverse"
Źródło/Source: Filmweb